Error message

Deprecated function: The each() function is deprecated. This message will be suppressed on further calls in menu_set_active_trail() (line 2405 of /var/www/vhosts/newskij.de/includes/menu.inc).

Nasze kochane zwierzaki

  • Posted on: 24 September 2018
  • By: addmean
W naszym rodzinnym domu zwykle było mnóstwo zwierząt. Mój dziadek pracował w schronisku, i niejednokrotnie zdarzało się dziadkowi przyprowadzać do naszego domu kulawego pieska czy malutkiego kotka.
Pies
Author: sxc.hu
Source: sxc.hu
Zwierzaki nasze wcale nie żyły ze sobą jak przysłowiowy „pies z kotem”, przeciwnie, prędko przyzwyczajały się do siebie, potrafiły nawet razem spać w jednym legowisku. Nawet moja ulubiona papużka żyła w zgodzie z psiakiem! Wszyscy przypatrywali się ze zdziwieniem ich wspólnym śmiesznym, zabawom. Polegały one na tym, że papużka przylatywała na podłogę lub gdzieś nisko, aby być w zasięgu pyska naszego psa, i wyczekiwała na jego odpowiedź. On wtenczas podbiegał, trącając delikatnie papugę pyszczkiem, dla przykładu w ogon. Papuga (zobacz również karma dla papug) zrywała się z krzykiem w górę, po czym za chwilę wracała znów na dół. I zabawa zaczynała się od nowa. Mogły się tak wygłupiać bez końca.

Pamiętam malutkiego kociaka, którego matka zginęła w tragicznym wypadku, pozostawiając biedactwo, które nawet pić samodzielnie nie potrafiło. Próbowaliśmy z bratem poić kociaka z butelki za pomocą smoczka - tak jak niemowlę, lecz kociak nie był w stanie pić przez smoczek, który był niewiele mniejszy od jego kociej główki, a i butelka również wydawała się ogromna.


Wówczas nasz dziadzio wpadł (jak zazwyczaj nasz dziadek) na genialny pomysł! Mianowicie wyjął z apteczki maleńką buteleczkę z kroplami do oczu, wylał z niej resztkę lekarstwa, wymył porządnie, po czym nasunął na nią gumowy wentylek rowerowy. I dzięki tej sztuczce udało się kociaka odchować. Dopiero gdy podrósł już troszeczkę przeszedł na niemowlęcą butelkę. Śmiechu przy tym było co nie miara, albowiem głodny kotek wspinał się na butelkę większą od niego. Wyrósł potem na zdrowego, potężnego kocurka. I to wszystko dzięki zaradności mojego mądrego dziadunia.

Mój starszy brat Krzysio także kochał zwierzątka, jednak hodował jaszczurki oraz węże, których ja strasznie się bałam (najbardziej kiedy karmił je myszkami i przeróżnym robactwem). Najcenniejszą w jego terrarium była tak zwana agama brodata, cena której na tamte czasy była istotnie wysoka. Dziadek podarował ją mojemu braciszkowi z okazji urodzin. Brat cenił ją za (jak mówił) jej niezwykłą urodę i przywiązanie. Rzeczywiście, nie odstępowała swego pana na krok. Cóż, każdy ma jakiegoś bzika ...